- Jak wiecie, mamy dziś specjalnego gościa, Mitcha McDeere'a, który wkrótce ukończy z wyróżnieniem Harvard. .
- Raczej nie - odparł Calazar i dodał: - Choć przypuszczam, że można by za ich pomocą zamknąć coś o porównywalnych rozmiarach... albo mniejszego.. O szarym świcie zostawiłam Ajtona i poszłam do domu zbudzić Eurykleję, która pośpieszyła uprzątnąć ślubny strój Ajtona, zwęglone resztki pochodni cierniowych i inne ślady uroczystości. Kiedy to zrobiła, kazała służącym bielić krużganki, jak było uzgodnione, a ja spałam na swoim wąskim łóżku aż do białego dnia, śniąc o Złotym Runie. Ajton zaś pozostał w naszym łożu małżeńskim i śnił o mnie.. Otarł czoło i utkwił wzrok w ziemi. Kiedy zaczynał mówić, woda kapała mu z nosa i przeszkadzała w artykulacji.. Następnego dnia w domu było cicho, gdyż mój zacny ojciec nakazał żonie i dzieciom, by nie opuszczali swoich komnat. Wszyscy omijali mnie z daleka niczym trędowatego, nikt się nie odezwał, co wzbudzało mój zrozumiały niepokój. Późnym popołudniem odczułem całkowitą ulgę. Zjawił się u nas powiadomiony przez sługę mistrz Wolfgang z Weimaru. Potem głupkowato roześmiany kuchcik Karl rzekł, iż wolą ojca jest, abym zabrał wszystkie swoje rzeczy i udał się z nimi do kantoru przed ojcowskie oblicze. Zebrałem więc do lichego węzełka parę donaszanych po starszym bracie koszul i zapasowych ciżemek i z tymi „skarbami” poszedłem, gdzie mi kazano. Oczekiwał mnie rodzic w towarzystwie astrologa. Oznajmił lakonicznie chłodnym tonem, że zostaję oddany na służbę do mistrza Wolfganga, którego mam odtąd słuchać we wszystkim. Nie mam prawa wstępu do siedziby Turyngów, chyba że specjalnie wezwany albo wraz z nauczycielem, do czasu, aż osiągnę dorosłość. Henryk z Ziz będzie jednak, uwzględniając poczynione przeze mnie postępy w szkole katedralnej, nadal łożył na moją edukację i na utrzymanie w obcym domu. Na tym ojciec zakończył przemowę, dodając tylko, iż powinienem być wdzięczny, że cała rzecz tylko na tym się zakończyła. Istotnie z prawdziwym rozrzewnieniem ucałowałem dłoń rodzicielską, która zwracała mi wolność. Ponieważ nie odważyłem się zapytać o macochę ani o przyrodnie rodzeństwo, nikt więcej mnie nie pożegnał. Już po chwili zmierzałem chyżo u boku nowego pana i nauczyciela ulicami Ołbina, prowadzony przezeń za rękę, jakby w obawie, że mogę uciec poza bramy miejskie, aby zakosztować wilczej swobody.. - Niech no Eurymach poprosi jeszcze raz o umycie! - zawołała. - Wezmę sieć i topór i zarąbię go, jak Klitajmestra Agamemnona. Serce mi w piersi warczy jak suka ze szczeniętami, gdy zbliża się ktoś obcy..